Olsztyn – Słońce Jury

Olsztyn – Słońce Jury

Dlaczego Slow Silesia? Bo zamiast śpieszno odwiedzać najbardziej znane miejsca na Śląsku , w Polsce czy za granicą, wolimy delektować się mniej uczęszczanymi ścieżkami o 1-2 godzin od naszego podwórka.

Nasz pierwszy slow trip padł na zamek w Olsztynie, a raczej na to co z niego pozostało… Bo nawet po 33 latach nie jest za późno by poznać lepiej swoją okolicę 😉 Swoją drogą, silesia to idealna baza wypadowa, pod nosem mamy (poza kopalniami i fabrykami) przepiękną naturę: góry, skały, lasy, różnej maści akweny wodne, zamki i  zabawnych sąsiadów – Czechy 🙂 To wszystko będziemy Wam chcieli pokazać i opowiedzieć w nieśpiesznym tempie 🙂

Czego możecie się spodziewać w drodze do Olsztyna na Jurze Krakowsko-Częstochwskiej? Jeśli jedziecie trasą od Tarnowskich Gór – DW98 to na pewno pięknych widoków: pól, lasów… grzybiarzy i przydrożnych drewnianych gospod 😉 Przy wjeździe do miasta powita Was zachęcający slogan – Olsztyn – Słońce Jury!

Naszym zwyczajem, zanim poszliśmy zwiedzać, wstąpiliśmy do informacji turystycznej by zaopatrzyć się w mapę i kolorowe foldery z nową wiedzą 🙂

U podnóża olsztyńskich ruin zamku spotkacie sympatyczna starszą Panią, która z uśmiechem na twarzy skasuje Was po 5 zł od “dorosłej głowy”. A gdybyście chcieli zrobić sobie sesję ślubną (zboczenie zawodowe) to jeszcze “flachę” 😉

Zaś za bramą czeka na Was ogrom piękna, które ma się ochotę „wdychać” jak najdłużej. Cudowne, skaliste ukształtowanie terenu z ruinami XIV wiecznego zamku, zachęca by wejść wyżej, skąd można zobaczyć panoramę miasta. Z dawnej warowni zachowały się dwie wieże oraz fragmenty baszt i murów obronnych. Zamek wraz z innymi jurajskimi fortecami należy do Szlaku Orlich Gniazd. Tutaj możecie przeczytać nasz wpis o Zamku Pilcza w Smoleniu, który także znajduje się na mapie tego szlaku.

Oprócz cudnej urody roślinności, otulającej skały, Gmina Olsztyn słynie z osobliwego krajobrazu wapiennych ostańców, wznoszących się nad starymi bukowymi lasami i malowniczymi nieużytkami. Należą do nich: Góry Towarne, Góra Biakło, Lipówki i olsztyńskie wzgórza zamkowe.


Gdy weszliśmy nieco wyżej, po drugiej stronie ukazały nam się kolejne, piękne panoramy – z każdej strony inny cudowny widok wart uwiecznienia (tutaj świetnie sprawdziły się nasze mobilne, lekkie aparaty, wbudowane w telefon – Xiaomi Redmi 3S 😉 Te obrazy naładowały nasze akumulatory na cały następny tydzień! 🙂

Pierwszolipcowy sobotni poranek był wprost wymarzony na wycieczkę: słońce, lekki powiew wiatru i piękne błękitne niebo z białymi obłokami. Do tego kameralne towarzystwo innych turystów, czyli wszystko to co kochamy! Z kolei przy zejściu w dół, miło zaskoczyło nas stado pędzących, zabawnie beczących owiec – już teraz wiemy skąd powiedzenie “owczy pęd” 😉

Oczywiście wycieczka musiała zostać zwieńczona “kawiszonem z maszkietem” 😉 Nasze oczy przy jednej z przyzamkowych restauracji przykuł napis na potykaczu – ciasto marchewkowe. Oczywiście jako wielbiciele oryginalnych słodkości, musieliśmy go spróbować! 🙂 W Restauracji Pizzeri “Basteja”, gdzie drewno miesza się z nowoczesną czernią, przywitał nas miły kelner, podając karty. Ja zwyczajowo zamówiłam latte, Wojtek – mocną czarną. No i oczywiście nie omieszkaliśmy sprawdzić jak smakuje to ciasto marchewkowe za 10 zł 😉

Ajjj, nie dość że była to uczta dla oczu, to jeszcze wielka radość dla podniebienia! Do tego kojący cień i lekki powiew wiatru w ciekawej budowli na kształt koła. Idealne miejsce by pobyć w tempie slow. Polecamy!

ps. „Kawiszony” też były świetnej jakości 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *